Wakacje kojarzą się z błogim lenistwem, wstawaniem „jak się wyśpię”, przesiadywaniem do późna przed telewizorem, ekranem komputera czy telefonu, czasem dla przyjaciół, plażą i „nic nie robieniem”. Jednak dla dzieci i młodzieży z parafii Wniebowzięcia NMP w Gryficach rodzice i prawni opiekunowie wybrali inną formę wypoczynku.
Duszpasterze zaproponowali kolonie w Zakopanym z zajrzeniem do Wadowic, wyjściami do dolin i nad Morskie Oko, spływem Dunajcem oraz z wizytą na Słowacji i zabawą w Energylandii.
Dobrze spakowanych 47 młodych ludzi wraz z 4. opiekunami, wczesnym rankiem 30 czerwca ruszyło autokarem w drogę na południe Polski. Jeszcze czuli rok szkolny, a już czekała na nich wakacyjna przygoda.
Na Wadowickim rynku przywitała ich piosenka „To są górskie okolice, to jest moje piękne miasto Wadowice…”. W domu rodzinnym Państwa Wojtyłów zorganizowano muzeum, które ukazało przybyłym biografię Wielkiego Polaka, Jana Pawła II. Tutaj Karol Wojtyła dorastał, przyglądał się rodzicom i starszemu bratu, uczył się modlitwy, pracy, spędzania codzienności, przeżywał pierwsze straty i doświadczał miłości. Przez okno czytał, na zegarze umieszczonym na ścianie pobliskiego kościoła, napis: „Czasu ucieka – wieczność czeka”. Tu, w kościele pw. Ofiarowania NMP był ochrzczony i służył do mszy, do tych korzeni wracał. I młodzi mogli zobaczyć, jak niesamowicie prowadzi Bóg, gdy człowiek prosi o Ducha Świętego, modli się na różańcu i odpowiada na Bożą wolę: „TAK”.
Zakopane przywitało utrudzonych podróżą kolonistów ładną, słoneczną pogodą. W ośrodku „U Hani i Jędrka” czekały pokoje, obiadokolacja oraz zakamarki do odkrycia. Przez okna wyraźnie prezentował się Śpiący Rycerz, jak nazywają Giewont mieszkańcy Podhala oraz hale, na których juhasi wypasają owce. Dostępny był sprzęt sportowy, gdy planszowe i przestrzeń do zabaw na świeżym powietrzu.
Kolejne dni odsłaniały przez dziećmi i młodzieżą piękno tatrzańskich dolin: Chochołowskiej i Kościeliskiej. Były one wielokrotnie planem filmowym m.in. do filmu „Janosik”. Tu prowadzą Szlaki Papieskie. Otaczają je szczyty gór, połacie lasów i hektary górskich łąk, tzw. hal. Wśród nich wiją się górskie potoki, rosną wyjątkowe rośliny, swój dom mają m.in. niedźwiedzie, kozice, świstaki, wilki, rysie, jelenie i dziki. Niegdyś górnicy i hutnicy wydobywali i przetwarzali tu rudy żelaza, a dziś Juhasi wypasają owce. W Bacówkach skosztować można świeżutkich oscypków, a wiosną w Chochołowskiej podziwiać krokusy. Morskie Oko pozwoliło się sobą zachwycić, a Wodogrzmoty Mickiewicza wspomnieć Wieszcza i posłuchać mocy żywiołu spadających kaskad wody. Zasady poruszania się po Tatrzańskim Parku Narodowym, historie tych miejsc, kulturę i specyfikę przybliżał Przewodnik Tatrzański p. Adrian.
W łańcuchu Karpat na Ziemi Spiskiej jest jeszcze jedno pasmo górskie: Pieniny. To skarbnica przyrodniczych cudów z najstarszym w Polsce Pienińskim Parkiem Narodowym, Rezerwatem Białej Wody i Przełomu Białki. Główną atrakcją dla uczestników kolonii był Spływ Dunajcem z Kątów Flisackich do Szczawnicy. Pogoda sprzyjała, flisacy umilali czas opowieściami, bawili żartami, a zarazem mężnie przewozili przez meandry i wiry Dunajca. Wśród szczytów Trzy Korony i Sokolica. Wśród zwierząt m.in. żeremia bobrów, lisy, kaczki, pstrągi potokowe, leszcze, szczupaki i głowacica, ryba zwana królową Dunajca. W Pieninach młodzi zobaczyli jeszcze Zamek w Niedzicy i Jezioro Czorsztyńskie z potężną zaporą przeciwpowodziową. W drodze powrotnej podziwiać mogli jeden z najlepiej zachowanych w Polsce drewnianych gotyckich kościołów: kościół pw. Św. Michała Archanioła w Dębnie Podhalańskim. Wybudowany w XV wieku, z unikatową, drewnianą polichromią patronową, z cennym wyposażeniem nawet z 1380 r. i znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Wśród wielu atrakcji, program kolonii obejmował również zwiedzanie ponad kilometrowej Jaskini Bielańskiej w Tatrach Wysokich na Słowacji. W temperaturze ok. 6 stopni Celsjusza, pokonując ponad 800 schodów, podziwiano naciekowe wodospady, ciekawe formy jaskiniowych ozdób, pagodowe stalagmity, jeziorka, stalaktyty, stalagnaty, a w sali muzycznej wysłuchać koncertu z grą świateł i usłyszeć własny śpiew w niesamowitej akustyce pomieszczenia, dźwięku odbijającego się od skał. Po tej uczcie koloniści udali się nad przepiękne Szczyrbskie Pleso. Jezioro o powierzchni ponad 19 ha, głębokości 20 m, położone na Szczyrbskim Tarasie o pięknym turkusowym kolorze, z panoramą Tatr, wśród nich szczyty Mięguszowieckie oraz Krywań (2494 m n.p.m.). Niegdyś miasteczko treningowe dla skoczków narciarskich i w ogóle narciarzy, dziś kurort wypoczynkowy z mnóstwem wyciągów i tras zjazdowych. Młodzież mogła sycić zmysły i snuć wakacyjne plany.
Kolonia do Zakopanego, to również Sanktuarium na Krzeptówkach, wybudowane jako wotum za ocalenie papieża Jana Pawła II po zamachu w 1981 r., pierwszy tutaj Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzysku, gdzie znajdują się groby m.in. Gąsieniców, Marusarzów, Kornela Makuszyńskiego, Kazimierza Przerwy-Tetmajera, Tytusa Chałubińskiego, Antoniego Kenara, Władysława Orkana i Stanisława Witkacego. To Gubałówka, na którą dzieci i młodzież z opiekunami wjechały wyciągiem krzesełkowym z Polany Szymaszkowej i Krupówki z mnóstwem turystów, atrakcji, pamiątek i widokiem na Giewont, Kasprowy Wierch oraz Zakopane. To również Krokwie z przemiłą niespodzianką, jaką był trening młodych adeptów skoków narciarskich. Wzbudził podziw, uznanie i kolejne pozytywne emocje. Za to wszystko koloniści mogli dziękować podczas niedzielnej Mszy świętej i w codziennej modlitwie osobistej.
Ogromną dawkę radości, odpoczynku i energii kolonistom dostarczył ponad 4. godzinny pobyt w Strefie Zabawy kompleksu basenów termalnych „Terma – Bania” w Białce Tatrzańskiej oraz 9. godzinny czas korzystania z propozycji parku rozrywki „Energylandia” w Zatorze.
Czy można było zostać w domu? Oczywiście. Czy można było inaczej spędzić czas? Jak najbardziej według własnego pomysłu i uznania. Jednak ten czas ubogacił wszystkich. Był okazją do zobaczenia pięknych zakamarków naszego kraju, przeżycia zachwytu, wyrażenia uznania, podziwu, zmierzenia się ze słabościami, lękami, ograniczeniami i zwycięskiego przez nie przejścia. Była to szansa na naukę cierpliwości, współpracy, wsparcia, wytrwałości, pokory, poruszania się po szlakach i wobec zmienności pogodowych, zaufania do doświadczenia kierowcy, przewodnika i opiekunów/wychowawców. Zostały nowe znajomości, odkrycia, duma i niesamowita wdzięczność.
Marzena Danowska



